Wojna na górze

Wojciech Cieśla, Renata Grochal, Newsweek, 27/2018, 25.06-1.07.2018

Ziobro może wykorzystać śledztwo w sprawie firmy GetBack, aby osłabić Morawieckiego. Wiadomo, że były szef upadającej firmy windykacyjnej dotarł do najbliższych ludzi premiera, ma też podobno nagrania jego ojca.

Szesnastego czerwca na warszawskim lotnisku Chopina ląduje samolot z Izraela. Funkcjonariusze CBA podchodzą do wysiadającego blondyna po czterdziestce. To Konrad K, były prezes firmy GetBack, zajmującej się skupowaniem i egzekwowaniem wierzytelności. Od kilku tygodni media informują, że spółka ma kłopoty finansowe i grozi jej bankructwo. A jeszcze parę miesięcy temu GetBack zarządzał większością rynku przeterminowanych wierzytelności w Polsce. Spółka kupowała je od banków. Potem te same banki i domy maklerskie sprzedawały obligacje GetBacku. Kupiło jeponad9 tysięcy osób. W razie upadku firmy straciłyby nawet 2,6 mld zł.

Według naszych rozmówców były prezes GetBacku chciał zostać w Izraelu i starać się tam o obywatelstwo. Izrael nie dopuszcza bowiem do ekstradycji swoich obywateli. Ale tamtejsze władze odprawiły go z kwitkiem, nie chcąc pogarszać relacji z polskim rządem.

Były prezes GetBacku był już w Warszawie umówiony po przylocie na kilka wywiadów, zamierzał opowiedzieć o swoich kontaktach z PiS. Ale wywiadów nie było i na razie nie będzie, bo sąd kazał aresztować go na trzy miesiące. Według jednego z naszych źródeł o areszcie zdecydowała sędzia związana z podwładnym ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w prokuraturze okręgowej.

– Areszt ma zamknąć usta byłemu prezesowi GetBacku, a z drugiej strony to klasyczny areszt wydobywczy. Ziobro zrobi wszystko, żeby wyciągnąć z K. jak najwięcej informacji dotyczących jego powiązań z najbliższymi ludźmi szefa rządu – mówi nam jeden z polityków PiS.

HAKI

Według naszych rozmówców z partii Kaczyńskiego, śledztwo w sprawie GetBacku będzie kolejną odsłoną wojny na linii Ziobro-Morawiecki.

Jeszcze za czasów premierostwa Beaty Szydło obaj politycy walczyli o kontrolę nad spółkami. Gdy Morawiecki został szefem rządu, miało dojść do zawieszenia broni, ale zaraz wybuchł międzynarodowy skandal wokół ustawy o IPN, o który premier obwinia ministra Ziobrę, bo to w resorcie sprawiedliwości wymyślono nowe prawo.

Jakiś czas temu pojawiły się informacje, że premier będzie chciał przejąć kontrolę nad PZU, które Ziobro obsadził swoimi ludźmi. Pod koniec czerwca w spółce jest walne zgromadzenie akcjonariuszy. Ludzie Ziobry byli przygotowani na to, że Morawiecki może dokooptować kogoś do rady nadzorczej, co otworzyłoby drogę do zmian w zarządzie.

Jednak po zatrzymaniu prezesa GetBacku sytuacja się zmieniła. – Teraz Ziobro ma w rękach wszystkie karty. Na pewno wykorzysta śledztwo w sprawie GetBacku, żeby osłabić Morawieckiego – mówi nam polityk PiS.

Inny dodaje, że przebiegiem śledztwa bardzo interesuje się Jarosław Kaczyński. – Prezes uwielbia zbierać haki na polityków z własnego otoczenia. Jak tylko Morawiecki za bardzo się wzmocni, z pewnością ich użyje – opowiada nasz rozmówca.

POPROSZĘ ĆWIERĆ MILIARDA

Wszystko zaczyna się 4 marca. GetBack zalicza zjazd na giełdzie o 20 procent. Inwestorzy są wściekli i rozgoryczeni. W powietrzu pachnie oszustwem.

Mówi jeden z PR-owców, którzy obsługiwali Konrada K.: – Facet ma słowotok. Zaklinaliśmy go, żeby nie występował na żywo, ale nie posłuchał, poszedłwystąpić w telewizji „Parkietu”. Oznajmił, że chce jeszcze ściągnąć z rynku miliard złotych dzięki kolejnym obligacjom. Że ma popyt, który przyjdzie i zasili spółkę w kapitał. To była katastrofa. Dla inwestorów był to sygnał: „w GetBacku coś śmierdzi”.

Odnajdujemy tamto nagranie z Konradem K. Prezes ma kłopot z koncentracją i polszczyzną. – Prosimy o lekką cierpliwość w horyzoncie nie długim, tylko średnim. Trzeba ten czas przeczekać. Dlaczego wcześniej informowaliśmy, że będzie inaczej? Nie, myśmy przeglądali opcje strategiczne – mówi. Widać, że jest zdenerwowany. Cały czas oblizuje spierzchnięte usta.

K. próbuje się ratować, szuka pieniędzy w PKO BP i Polskim Funduszu Rozwoju. Rządzą w nich zaufani ludzie Mateusza Morawieckiego – Zbigniew Jagiełło i Paweł Borys. 29 marca Borys spotyka się po raz pierwszy z Konradem K. Jak ustalił „Newsweek”, pośrednikiem jest były pisowski minister skarbu Dawid Jackiewicz, który od połowy 2017 r. miał umowę z GetBackiem na doradztwo.

Prezes PFR idzie na spotkanie pewien, że będzie rozmawiał z samym Jackiewiczem. Na jego prośbę zgadza się jednak, by dołączył jeszcze prezes GetBacku. Mowa jest o tym, że K. dzięki swoim kontaktom w Izraelu mógłby pomóc PFR i polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w planowanej inwestycji w giełdę w Tel Awiwie. Rozmowa trwa godzinę, kończy się bez konkretów. 10 kwietnia Borys ponownie spotyka się z K., ale już w cztery oczy. Jeden z naszych rozmówców: „Na to spotkanie wydał zgodę osobiście premier”. W rozmowie Konrad K. wyznaj e Borysowi, że jego spółka ma kłopoty. Prosi o 250 milionów wsparcia z PFR. Dla wzmocnienia swej argumentacji wysyła jeszcze do premiera Morawieckiego listy z prośbą o wsparcie. Powołuje się na to, że jego spółka wspierała finansowo prawicowe media i inicjatywy.

W tym samym czasie współpracownicy prezesa GetBacku docierają z prośbą o pożyczkę do prezesa Jagiełły z PKO BP. A sam K. spotyka się jeszcze z ojcem premiera, posłem Kornelem Morawieckim. Prawdopodobnie nagrywa to spotkanie. Chce, by poseł namówił swego syna do ratowania GetBacku.

– Straszył Kornela, że jeśli GetBack upadnie, to będzie afera PiS-u, bo spółka jest „zapleczem obozu wolnościowego” – opowiada bliski współpracownik premiera.

Morawiecki senior dzwoni do Morawieckiego juniora i mówi, że trzeba pomóc GetBackowi. Później w mediach zapewniał, że syn powiedział mu. żeby się do tego nie mieszał, bo to są sprawy giełdowe, a on się na tym nie zna. Kornel Morawiecki przez otoczenie syna traktowany jest z przymrużeniem oka. – Powinien się zająć bawieniem wnuków, a nie bawić w politykę – mówi pracownik Kancelarii Premiera. – To łatwowierny staruszek. Kilka razy Mateusz prosił, żeby do niego zadzwonić i odwieść od jakiegoś pomysłu. Dzwoniliśmy. Kornel słuchał, słuchał, potakiwał, a na koniec rzucał: „Tylko niech pan Mateuszowi przypomni, żeby obiad zjadł”.

Inny współpracownik premiera opowiada, że Kornel i tak zawsze zrobi, co zechce. W 2010 roku syn godzinę tłumaczył mu, że nie powinien kandydować w wyborach prezydenckich, a na koniec usłyszał: „Dobra, to od jutra zaczynam kampanię”.

MILIONY HAGIOGRAFIE

Kwiecień. Konrad K. wysyła SMS do znajomego z biznesu z informacją, że „PKO BP i PFR zabezpiecza Igor”. Chodzi o Igora Jankę, byłego dziennikarza, właściciela platformy blogowej Salon24. Firma PR-owa Bridge, w której jest partnerem, pracowała dla GetBacku.

Jankę jest autorem hagiograficznej książki „Twierdza” o działalności Morawieckich wiatach 80. w Solidarności Walczącej. Juniorowi pomogła w budowaniu wizerunku niezłomnego wroga komuny. Jankę pisze, że już jako 12-letni chłopak Morawiecki zaczął drukować bibułę: „Mateusz był bardzo przejęty swoimi obowiązkami: sklejał, zszywał i układał w kupki gotowe gazety. Pracował w zespole złożonym głównie z 18- i 20-latków. Półnadzy, brodaci, młodzi mężczyźni drukujący nielegalne pisma, dyskutujący o piłkarzach i obstawiający mecze ligi angielskiej bardzo mu imponowali”. Opisuje też, jak młody Morawiecki został wywieziony do lasu przez esbe-ków, którzy kazali mu kopać grób. Wymierzyli w niego pistolet i grozili, że młodszą siostrę mogą zgwałcić nieznani sprawcy.

Jankę współpracował z Morawieckim, gdy ten był jeszcze prezesem BZ WBK. Kiedy został wspólnikiem Bridge’a, dochody firmy błyskawicznie wzrosły. Jej raport roczny za 2015 r. odnotowuje wzrost przychodów z 2,9 min zł do 6 min zł. Jak czytamy w sprawozdaniu, było to związane m.in. z przeprowadzeniem dużego projektu dla BZ WBK pod nazwą „Akademia Przedsiębiorcy”.

Z kolei – jak twierdzą nasi rozmówcy zbliżeni do prokuratury – ponad milion złotych agencja Bridge zarobiła w ciągu dwóch lat w GetBacku. W styczniu 2018 r. Jankę wręcza „Twierdzę” Konradowi K. z dedykacją: „Konradowi na dalszą wspólną walkę biznesową”. Dziś zapewnia, że ani z Mateuszem, ani z Kornelem Morawieckimi nigdy nie rozmawiał na temat GetBacku.

Według naszych źródeł w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro osobiście kontroluje postępy prokuratorów pracujących przy śledztwie w sprawie GetBacku. Akta sprawy mają już 50 tomów i kilkanaście tomów załączników. – Nad sprawą GetBacku od 17 maja pracuje specjalny zespół. To znaczy właściwie już nie pracuje. Najpierw złożyła rezygnację kierownik zespołu, podobno nie chciała stawiać jakichś zarzutów. Cztery dni przed zatrzymaniem K. zastąpił ją chłopak z prokuratury okręgowej i to on został szefem zespołu – opowiada nam jeden ze śledczych.

Ten „chłopak z prokuratury okręgowej” to Jakub Romelczyk, który awansował dzięki sprawie mordercy Kajetana P. Romelczyk kieruje zespołem do sprawy GetBacku, choć formalnie sprawa jest w wydziale, który podlega innemu zastępcy prokuratora regionalnego. Nikt w prokuraturze nie wierzy w to, że człowiek od sprawy Kajetana P. rozwikła skomplikowane operacje giełdowe.

19 czerwca z prokuratury regionalnej zostają odwołane kolejne prokuratorki, które były w zespole ds. GetBacku – Ewa Domagalska-Szulewicz i Joanna Chojnowska. Zastępuje je para nowych prokuratorów. – Ziobro musi pokazać, że prokuratura działa sprawniej niż w przypadku Amber Gold. Zgodnie z zasadą: dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Nie wszyscy ludzie w prokuraturze podzielają ten pogląd. Dziś zarzuty stawia się publicznie, wyrok będzie po cichu i za kilka lat. Poza tym tam coś śmierdzi z finansowaniem przez GetBack „prawdziwych Polaków” – opowiada jeden z rozmówców.

PREZENT DLA ZIOBRY

– W śledztwie z pewnością padnie pytanie, dlaczego w ogóle ludzie Morawieckiego podjęli rozmowy z Konradem K. i kto im to polecił. Myślę, że Zbyszek już zaciera ręce – mówi osoba znająca szczegóły sprawy.

Rozmówca związany z PiS mówi wprost: na spotkania K. z Pawłem Borysem z PFR było przyzwolenie z Kancelarii Premiera. Ale gdy Konrad K. upublicznił informację, że rozmawia z PKO BP i PFR o zasileniu gotówką, Borys oficjalnie zaprzeczył. Wystraszył się sytuacji, zawiadomił prokuraturę. – Gdy Borys spotykał się z Konradem K., ten poza giełdą miał wciąż opinię szanowanego menedżera. Potem się okazało, że grapa cwaniaków, czując nóż na gardle, chciała się zbliżyć do PiS. To się nie udało – przekonuje bliski współpracownik premiera.

Nasz informator z Nowogrodzkiej opowiada, że gdy Konrad K. zrozumiał, że nie może liczyć na Bridge i Jankego, zmienił front. Zaczął szukać kogoś, kto mu pomoże w dotarciu do kręgów Ziobry. Jeden z pracowników PFR: – Jestem przekonany, że listów do Morawieckiego w sprawie pomocy dla GetBacku nie napisał sam. Ktoś mu pomagał – ktoś, kto wie, jak szantażować, jak rozłożyć akcenty.

Politycy PiS są przekonani, że prokuratorskie postępowanie w sprawie GetBacku jest najważniejszym śledztwem, jakie toczy się dzisiaj w Polsce. Chociaż ludzie Morawieckiego zapewniają, że premier jest czysty – bo szybko odciął się od GetBacku i Konrada K. – to w rządzącej partii już takiej pewności nie ma.

W polityce czasem cień podejrzeń wystarczy, żeby kogoś wyeliminować. Przed zatrzymaniem Konrada K. mówiło się w PiS, że Morawiecki chce wysłać Ziobrę do Parlamentu Europejskiego, żeby się go pozbyć z rządu. Była już nawet przygotowana wersja dla opinii publicznej: Ziobro jako autor krytykowanych ustaw o sądach zostanie złożony na ołtarzu dobrych relacji z Unią Europejską.

Sprawa GetBacku to prezent od losu, który spadł ministrowi sprawiedliwości z nieba. Daje mu praktycznie gwarancję politycznej nietykalności.

Polityk PiS: – Jeśli Morawiecki zacznie wojować z Ziobrą, to Zbyszek pójdzie do prezesa i powie: proszę zobaczyć, premier chce się mnie pozbyć, bo się czegoś obawia. A śledztwo z pewnością potrwa do wyborów. Do których? Tych w 2019 roku.

Opracowanie: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych