304 miliony: Gliński tuczy Rydzyka

Andrzej Rozenek, NIE, Nr 23, 9-14.06.2018

Wpadł nam w łapy dokument – zawiera on 2102 słowa spisane na czternastu stronach. To projekt umowy między wicepremierem i ministrem kultury Piotrem Glińskim a dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem. Ujawnienie tego dokumentu powinno być końcem kariery politycznej Glińskiego. Po czymś takim w państwach demokratycznych następuje dymisja.

Dokument jest świeży. Ostatnie poprawki pochodzą z 17 maja. Nad jego treścią pracowało 5 osób z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) oraz jedna z „Lux Veritatis”-fundacji Rydzyka. Treścią umowy jest powołanie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II, a – mówiąc wprost – jest to ordynarne wydojenie skarbu państwa z kilkuset milionów złotych. Nazwa muzeum nawiązuje do ostatniej książki papieża Jana Pawła II, co może być wskazówką dotyczącą tego, co ma być przedmiotem ekspozycji.

Geszeft

Oto sens umowy.

Minister Gliński daje w sumie 304 min zł:

1. Na „wydatki majątkowe Muzeum” 100 000 000 zł w latach 2018 – 2020 (Umowa jest w tym punkcie niejasna, nie wiadomo, czy rocznie, czy na 3 lata. Zakładamy wersję mniej korzystną dla Rydzyka, czyli zaledwie 100 baniek w 3 lata);

2. W 2018 r. na „potrzeby Muzeum” 115 500 000 zł;

3. W 2019 r. na „potrzeby Muzeum” 40 500 000 zł;

4. W 2020 r. na „potrzeby Muzeum” 48 000 000 zł.

Dyrektor Rydzyk daje:

1. Grunt między akademikami a sanktuarium przy Porcie Drzewnym w Toruniu, który niedawno okazyjnie kupił od wojewody za nieco ponad 100 tys. zł z 85-procentową bonifikatą;

2. Prawo do użytkowania istniejącego już budynku biblioteki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, z zastrzeżeniem, że muzeum nie będzie wyłącznym jej użytkownikiem;

3. Prawo do użytkowania Kaplicy Pamięci w Sanktuarium pw. NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, czyli kawałka kościoła, który już dawno temu wybudował, oczywiście z zastrzeżeniem, że korzystanie przez muzeum z kaplicy będzie miało charakter niewyłączny w związku z jej funkcją kultu religijnego;

4. Koncepcję architektoniczną, projekt budowlany, pozwolenia budowlane i projekt wykonawczy obiektu muzealnego;

5. Zbiory muzealne, których wartość określono w umowie na niebagatelną kwotę 100 000 000 zl, co potwierdza opinia biegłego. Co jest w tych zbiorach, nie wiemy. Ale jeśli jest tam chociaż kilka artefaktów związanych ze św. Janem Pawłem II, to wycena wartości i tak jest zaniżona. Pamiątki po naszym papieżu są przecież bezcenne…

Na koniec smaczek. Dyrektora muzeum powołuje minister „po uzgodnieniu kandydatury z Założycielem”, czyli z Rydzykiem. Czyli Gliński da kupę szmalu i nie będzie mógł nawet posadzić na niej swojego człowieka.

 

Spadek

 

Umowa przewiduje, że muzeum będzie funkcjonować co najmniej do 31 grudnia 2022 r. Później strony, czyli minister (ktokolwiek nim wtedy będzie) i zakonnik mogą postanowić o kontynuacji projektu albo o jego zamknięciu. Gdyby tak się stało, to mienie muzeum pozostanie własnością Rydzyka. Co prawda podpunkt 2 w punkcie 2 paragrafu 7 umowy mówi, że Rydzyk musiałby zwrócić nakłady poniesione przez ministerstwo, ale jest jeszcze podpunkt 4 w tym samym paragrafie, istna perełka: „Założyciel nie będzie zobowiązany do zwrotu poniesionych przez Ministra środków, o których mowa w § 4, pod warunkiem dalszego prowadzenia działalności muzealnej przez okres co najmniej dziesięciu lat w zakresie określonym w § 2 ust. 1, niezależnie od prawnej formuły takiej działalności i pod warunkiem utrzymywania w całości oraz eksponowania w ramach ww. działalności zbiorów stanowiących własność zlikwidowanego Muzeum”. Czyli w razie likwidacji instytucji muzeum wszystko pozostaje własnością Rydzyka, jeśli zadeklaruje, że nadal będzie swoje eksponaty pokazywał publiczności. A dlaczego miałby nie zadeklarować?

 

Korzyść

 

Ponieważ dysponujemy wersją elektroniczną dokumentu wraz z naniesionymi poprawkami i komentarzami, możemy łatwo prześledzić, jak dochodzono do jego ostatecznego kształtu. Uderzające są dwie sprawy.

Po pierwsze, setki milionów latają w tym dokumencie jak jaskółki. Gigantyczne kwoty pojawiają się i znikają, a celem zawsze jest interes imperium Rydzyka. „Wartości” wnoszone przez Rydzyka podlegają zmianie, wygląda na to, że kwoty wpisywano z sufitu, tak żeby jakoś to wyglądało. Dlatego np. wstępnie wpisana wartość pozycji „projekt koncepcyjny ekspozycji stałej i projekt plastycznej aranżacji ekspozycji stałej” z 20 min zmieniono na 8. Nawet najbardziej przychylni redemptoryście urzędnicy nie łyknęliby „koncepcji i aranżacji” za 20 baniek.

Twórcy umowy są najwyraźniej rozdarci. Chcą wpisać po stronie Rydzyka jak największe kwoty, ale boją się, że przeholują, spodziewając się zapewne, że umowa prędzej czy później będzie przedmiotem analizy różnych organów.

Po drugie, uderzająca jest jednostronność tego dokumentu. Minister daje wielkie pieniądze, w zamian nie otrzymując praktycznie nic poza pozornymi wartościami typu koncepcja, plan, projekt, wartości intelektualne.

Ziemia wnoszona do projektu przez zaradnego zakonnika jest oczywiście coś warta, ale jest to nikły promil inwestycji. O zgromadzonych artefaktach, mających być eksponatami, nic nie wiadomo, gdyby jednak Rydzyk posiadał jakieś naprawdę wartościowe dzieła sztuki, byłoby o tym głośno.

 

Księgowa

 

Nad dokumentem ze strony ministra pracowało 5 osób, z których najważniejsza wydaje się Monika Wyszomirska, radca prawny MKiDN, bliska współpracowniczka Glińskiego.

Ze strony Rydzyka liczne poprawki na umowie naniosła Lidia Kochanowicz-Mańk, nazywana księgową toruńskiego redemptorysty. To osoba znana czytelnikom „NIE” już od 2002 r. W artykule „Rydzyk na widelcu” („NIE” nr 48/2002) informowaliśmy o zadziwiających i nielegalnych operacjach giełdowych, które przeprowadził Rydzyk. Wtedy po raz pierwszy pojawiło się nazwisko jego księgowej, która była zatrudniona w kolejowej spółce Polkombi.

Mówiąc w dużym uproszczeniu, dzięki spółce Polkombi udało się wykupić długi dwóch ludzi Rydzyka, którzy umoczyli wielkie pieniądze na grze giełdowej. To zapoczątkowało ścisłą współpracę Kochanowicz-Mańk z Rydzykiem.

 

Zaczyn

 

Po raz pierwszy o Muzeum „Pamięć i Tożsamość” świat dowiedział się w grudniu 2017 r. z fal Radia Maryja. „Chcemy jeszcze jedną rzecz zrobić – Muzeum »Pamięć i Tożsamość«”.

Historia Polski, jak ją widział, jak ją nam przekazywał św. Jan Paweł II; od początku aż do św. Jana Pawła II (…). Również emeryci i renciści mogą przekazać procent podatku” – instruował Rydzyk, wzywając do szczodrych wpłat na ten zbożny cel. Albo emeryci dali za mało, albo (co bardziej prawdopodobne) Rydzyk uznał, że nadarza się okazja do wydojenia jednocześnie dwóch cycków: wyznawców toruńskiej rozgłośni i budżetu państwa. Traf chciał, że rządzący sami podłożyli się dyrektorowi Rydzyjka.

 

Okazja

 

W lutym tego roku idealne dotychczas stosunki na linii Kaczyński

– Rydzyk zostały zachwiane. Kaczyński forsował w Sejmie ustawę o zakazie hodowli zwierząt futerkowych. W obronie biznesu futrzarskiego ostro i publicznie wystąpił Rydzyk: „Te futerka przejmie kto? Niemcy i Rosjanie najpierw. Czy kto jeszcze? I kotka żałować (…). I mówią, że to są katolicy. Pewnie wszyscy byli w kościele na Boże Narodzenie. I co to jest? To jest jakaś schizofrenia. Tu się zastanawiają nad tymi futerkami, rozdzierają szaty. Ale człowieka wolno zabić. I to prawica jest? I to ludzie są?”. Projekt ustawy utknął w Sejmie, bogate lobby futrzarskie działa, w obozie PiS pojawiają się krytyczne głosy, a Kaczyńskiemu uziemionemu w szpitalu władza wymyka się z rąk. Pomysłem na ponowne przywrócenie przyjaznych relacji z toruńskim kapłanem może być prezent w postaci 300 min zł z państwowej kasy.

 

Specjalista

 

Od czasu przejęcia władzy przez PiS przedsięwzięcia Rydzyka były wspierane przez resorty zdrowia, środowiska, sprawiedliwości, spraw zagranicznych, sportu i turystyki, rolnictwa, rodziny, pracy i polityki społecznej, obrony narodowej i innych oraz przez spółki skarbu państwa. Łącznie do imperium Rydzyka wpłynęło w tym czasie co najmniej 80 min zł. To dojenie pieniędzy podatników, jak się wydawało, miało imponujący wymiar, jednak wobec daniny, jaką szykuje Rydzykowi Gliński, staje się niewinną wprawką. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a słabnąca władza jest coraz bardziej podatna na żądania.

 

Odpowiedzialność

 

Dokument, który mamy, jest niepodpisany. Jego autentyczność jest niepodważalna, świadczą o tym liczne poprawki na marginesie naniesione przez osoby pracujące w ministerstwie. Jest niemożliwe, żeby 5 ważnych osób z resortu kultury konstruowało umowę na 300 min zł bez wiedzy przełożonego, czyli ministra Glińskiego. Można zaryzykować twierdzenie, że prace te toczą się za wiedzą Jarosława Kaczyńskiego, który zwykle interesuje się mniej istotnymi kwestiami. Odpowiedzialność rządu PiS, a w szczególności ministra Glińskiego, za próbę wyprowadzenia ogromnej kwoty wprost do kieszeni toruńskiego redemptorysty, jest oczywista, mimo iż umowa nie została jeszcze podpisana.

Zamiar popełnienia przestępstwa w polskim prawie karnym jest tak samo karany jak popełnienie przestępstwa.

Publikacja tego skandalicznego projektu być może powstrzyma na jakiś czas dojenie budżetu przez Rydzyka, da też jasny obraz tego, komu tak naprawdę ta władza służy.

Gdy po raz kolejny usłyszycie, że brakuje pieniędzy na pomoc dla niepełnosprawnych, przypomnijcie sobie o trzystu bańkach, jakie wicepremier Gliński zamierzał po cichu dać Rydzykowi w prezencie.

 

Cisza

 

Od 1 czerwca zabiegaliśmy o odpowiedź na 3 pytania, które zadaliśmy Annie Bocian, rzeczniczce MKiDN:

„1. Na jakim etapie jest projekt Muzeum »Pamięć i Tożsamość« im. św. Jana Pawła II w Toruniu?

2. Czy wiadomo, chociaż orientacyjnie, kiedy muzeum będzie dostępne dla zwiedzających?

3. Czy ministerstwo zna już, choćby wstępne, szacunkowe koszty tego przedsięwzięcia?”.

Odpowiedź nie nadeszła. Gdy dzwoniliśmy, pani rzecznik zawsze była na bardzo ważnej naradzie. Gdy wreszcie ją dopadliśmy, okazało się, że nasze pytania są „w opracowaniu” i lada moment uzyskamy na nie odpowiedź. Do czasu oddania gazety do druku żadna odpowiedź z MKiDN, oczywiście, nie nadeszła.

Opracowanie: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych