
Nr 34 (943), tygodnik, 22 – 28 sierpnia 2025 r. – gazeta warszawska
Narażenie na hormony pochodzące ze zwierząt gospodarskich z ferm CAFO (skoncentrowanych ferm chowu zwierząt) może być powiązane z przedwczesnym dojrzewaniem, poronieniami, zwiększoną częstością ciąż bliźniaczych i problemami z rozrodem. Badania wykazują, że hormony te mogą być przyczyną nowotworów, takich jak nowotwory piersi i macicy.

Już siedem lat temu „The Guardian”, mainstreamowa gazeta, alarmował: „Wasze dzieci dorastają narażone na toksyczny koktajl herbicydów, insektycydów i fungicydów. Jest on zarówno w ich jedzeniu, jak i w wodzie, a nawet rozlewany jest w parkach i na placach zabaw. Wiele rządów upiera -się, że nasze standardy ochrony przed tymi pestycydami są wystarczająco rygorystyczne. Ale jako naukowiec i prawnik specjalizujący się w chemikaliach i ich potencjalnym wpływie na podstawowe prawa człowieka [w tym wypadku chodzi o prawo do ochrony zdrowia R.K.], nie zgadzam się z tym”.
Monsanto czyli truciciele
Autor tych zdań Baskut Tuncak jest wybitnym ekspertem i orędownikiem w dziedzinie praw człowieka i prawa ochrony środowiska. Pełnił funkcję Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. praw człowieka oraz substangi niebezpiecznych i odpadów, gdzie podkreślał wpływ zanieczyszczeń, toksycznych chemikaliów i odpadów niebezpiecznych na prawa człowieka w odniesieniu do grup wrażliwych, w tym dzieci. Tuncak dodał, że rekomendując glifo-sat – najpowszechniej stosowany pestycyd na świecie – jako bezpieczny, „unijny organ nadzoru bezpieczeństwa żywności skopiował i wkleił fragmenty raportu bezpośrednio od Monsanto, producenta pestycydu”. Krótko mówiąc, według unijnego nadzoru bezpieczeństwa żywności glifosat jest bezpieczny, bo tak stwierdza jego producent!
Gazeta przypomina, że Konwencja ONZ o Prawach Dziecka, najczęściej ratyfikowany międzynarodowy traktat praw człowieka na świecie (którego stroną nie są jedynie Stany Zjednoczone), jasno stanowi, że państwa mają wyraźny obowiązek ochrony dzieci przed narażeniem na działanie toksycznych substancji chemicznych, skażonej żywności i zanieczyszczonej wody oraz zapewnienia każdemu dziecku prawa do najwyższego możliwego poziomu zdrowia. Te i wiele innych praw dziecka jest naruszanych przez obecny „reżim pestycydowy”. Groźne substancje chemiczne, niewidoczne dla ludzkiego oka, znajdują się praktycznie wszędzie. „Jedynym sposobem na ochronę obywateli przed groźnymi chemikaliami, zwłaszcza tych, którzy są szczegolnie narażeni na kontakt z nimi, jest skuteczna regulacja przez rządy, w dużej mierze poprzez przestrzeganie najwyższych standardów rzetelności naukowej”.
Nowy raport przedstawiony Radzie Praw Człowieka ONZ, zawiera ostrą krytykę globalnych korporacji produkujących pestycydy. Oskarżono je o „systematyczne zaprzeczanie szkodom”, „agresywne, nieetyczne taktyki marketingowe” oraz intensywny lobbing rządów, który „utrudnia reformy i paraliżuje globalne ograniczenia dotyczące pestycydów”. W raporcie stwierdzono, że pestycydy mają „katastrofalny wpływ na środowisko, zdrowie ludzi i całe społeczeństwo” w tym około 200 000 zgonów rocznie z powodu ostrego zatrucia. Autorzy raportu stwierdzili: „Nadszedł czas, aby stworzyć globalny proces przejścia na bezpieczniejszą i zdrowszą produkcję żywności i rolnictwa”.
Groźna substancja
Carol van Strum pisarka i redaktorka, zajmująca się również uprawą roli, jest mocno zaangażowana w walkę o zdrowie i bezpieczeństwo ludzi oraz środowiska.. Na portalu Truthout pisze o tym, że Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) nie może być zaskoczona doniesieniami, że Ro-undup i inne popularne pestycydy powodują raka. „Pierwotnie EPA zarejestrowała atrazynę, Roun-dup (glifosat), 2,4-D i setki innych trucizn na podstawie fałszywych lub nieistniejących badań bezpieczeństwa, przeprowadzonych przez przemysł, a ich rzeczywiste skutki były ukrywane przez EPA i przemysł przez 50 lat”. Jednak ta informacja, przedstawiona teraz publicznie, nie skłoni Agencji Ochrony Środowiska do zakazania Roundupu ani żadnej innej toksyny. Dlaczego? „Agencja ma bardzo słabą reputację w zakresie ochrony nas przed niebezpiecznymi chemikaliami” – mówi dr Brian Moench. „W rzeczywistości w 2013 r., długo po tym, jak wiele alarmujących badań nad gli-fosatem zostało już opublikowanych, EPA faktycznie zwiększyła „dopuszczalne” poziomy skażenia glifosatem wielu produktów spożywczych, od dwukrotności w przypadku soi do 25-krotności w przypadku marchwi”.
Jednym ze znaków świadczących o nadmiarze pestycydów w środowisku jest alarmujący spadek liczebności płazów – „płazy to kanarki.pestycydowe”, stwierdziła Carol van Strum nawiązując do roli kanarków w wykrywaniu przez górników metanu pod ziemią. Płazy, które większość życia spędzają w wodzie i oddychają także przez przepuszczalną skórę, są szczególnie wrażliwe na działanie trucizn w wodzie; jaja żab unoszą się na powierzchni wody lub w jej pobliżu, gdzie gromadzą się pestycydy, a ich kijanki żyją wyłącznie w wodzie, będąc wyjątkowo narażone na skażenie pestycydami przez pięć do siedmiu miesięcy lub dłużej, zanim przeobrażą się w dorosłe żaby. Wiele badań na całym świecie powiązało ekspozycję na pestycydy z deformacją kijanek, odwróceniem płci, herma-frodytyzmem, bezpłodnością, uszkodzeniem układu odpornościowego, obumieraniem zarodków i innymi zwyrodnieniami pojawiającymi się u żab.
Colin Todhunter, specjalizujący się w żywności, rolnictwie i rozwoju, współpracownik naukowy Centrum Badań nad Globalizacją w Montrealu, w najnowszym wpisie na-stronie Off–Guardian potwierdza to, co cytowana wyżej pani van Strum mówiła już dekadę temu: ‘amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) od 1970 r., kiedy to przejęła nadzór nad rejestracją pestycydów, notorycznie kłamała na temat bezpieczeństwa pestycydów. Sfałszowane dane i oszukańcze testy doprowadziły do wprowadzenia na rynek wielu silnie toksycznych środków agrochemicznych, które nadal są w użyciu, pomimo niszczycielskiego wpływu na dziką przyrodę i zdrowie ludzi”.
Todhunter cytuje też prof. lana Boyda, który w 2017 r., będąc głównym doradcą naukowym rządu Wielkiej Brytanii stwierdził, że organy regulacyjne na całym świecie błędnie założyły, że stosowanie pestycydów na skalę przemysłową na obszarach wiejskich jest bezpieczne, a „skutki dozowania chemikaliów na całe obszary wiejskie były w dużej mierze ignorowane”.
W artykule z 2022 r. „Neoniko-tynoidowe insektycydy wykryte u dzieci leczonych na białaczkę i chłoniaki” (Environmental Health) autorzy stwierdzili obecność wielu neonikotynoidów w płynie mózgowo-rdzeniowym (PMR), osoczu i moczu dzieci. Jako najpowszechniej stosowana klasa insektycydów na świecie, są one wszechobecne w środowisku, dzikiej przyrodzie i żywności. Badanie przeprowadzone w 2017 roku przez Carlosa Javiera Baiera i współpracowników udokumentowało zaburzenia zachowania po wielokrotnym donosowym podaniu myszom herbicydu na bazie glifosatu (GBH) (najczęściej stosowanego herbicydu rolniczego na świecie). Donosowy GBH powodował zaburzenia zachowania, zmniejszenie aktywności lokomotorycznej, wywoływał zachowania lękowe i deficyty pamięci.
Z kolei badania przeprowadzone w 2019 roku przez amerykańską grupę roboczą ds. środowiska (EWG) wykazały obecność pozostałości glifosatu w popularnych płatkach owsianych, owsiance, granoli i batonach. W prawie 75 proc, z 45 przebadanych próbek stężenie glifosatu było wyższe niż poziom, który naukowcy EWG uznają za bezpieczny dla zdrowia dzieci.
. W brytyjskich płatkach śniadaniowych również występuje szokująco wysoki poziom herbicydów. Po przetestowaniu płatków w Instytucie Badań nad Zdrowiem w stanie Iowa; jego przewodniczący dr John Fagan, pełniący też funkcję dyrektora naukowego ośrodka, powiedział: „Te wyniki są stale niepokojące. Stężenia spożywane w pojedynczej porcji tych płatków śniadaniowych dziennie, nawet tych o najniższym poziomie skażenia, są wystarczające, aby poziom glifosatu u danej osoby przekroczył poziom powodujący stłuszczenie wątroby u szczurów (i prawdopodobnie u ludzi)”.
Chemikalia i jakość żywności Oprócz chemikaliów stosowanych w uprawie roślin, powodem do obaw jest także sama żywność. Fast foody spożywane są każdego dnia przez 85 milionów Amerykanów. Kilka fastfoodo-wych sieci jest głównym dostawcą obiadów do wielu szkół. Każdego dnia podaje się około 30 milionów takich posiłków. Dla milionów dzieci z ubogich rodzin w USA te obiady stanowią jedyne źródło pożywienia.
W 2022 roku organizacje Moms Across America (MAA) i Chil-dreris Health Defense (CHD) zleciły badania szkolnych obiadów i stwierdziły, że 5,3 proc, z nich zawierało rakotwórczy, zaburzający gospodarkę hormonalną i powodujący choroby wątroby, glifosat; 74 proc, zawierało co najmniej jeden z 29 szkodliwych pestycydów; w dziewięciu z 43 przebadanych posiłków wykryto cztery leki weterynaryjne i hormony; a wszystkie obiady zawierały metale ciężkie w stężeniach nawet 6293 razy wyższych niż maksymalne poziomy dopuszczalne w wodzie pitnej przez amerykańską Agencję Ochrony Środowiska (EPA). Co więcej, większość posiłków charakteryzowała się skrajnie niską zawartością składników odżywczych.
W ramach dalszych badań organizacja non-profit MAA, przy wsparciu CHD i Centner Aca-demy, prywatnej szkoły podstawowej dla dzieci w Miami na Florydzie, zdecydowała się na przeprowadzenie dokładnych testów 10 najpopularniejszych marek dań typu fast-food pod kątem zawartości 104 najczęściej stosowanych leków weterynaryjnych i hormonów.
Instytut Badań nad Zdrowiem przetestował 42 posiłki typu fast food z 21 lokalizacji w całym kraju. 10 najczęściej testowanych marek to McDonald’s, Starbucks, Chick–fil-A, TacoBell, Wendy’s, Dunkiri Donuts, Burger King, Śubway, Do-mino’s i Chipotle.
W10 przebadanych próbkach fast foodów wykryto trzy leki weterynaryjne i hormony. Jedna próbka pobrana od Chick-fil-A zawierała środek antykoncepcyjny i prze-ciwpasożytniczy o nazwie nikar-bazyna, który jest zakazany.
Około 60 proc, próbek zawierało antybiotyk o nazwie mone-sin, który nie został zatwierdzony przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków do stosowania u ludzi i który, jak wykazano, może wyrządzić poważne szkody po jego spożyciu. 40 proc, zawierało antybiotyk narasynę. MAA twierdzi, że badania na zwierzętach wykazują, że substancja ta powoduje między innymi anoreksję, biegunkę, duszność, depresję.
Zyskowny interes trucicieli
Dyrektor wykonawczy MAA, Zen Honeycutt, tak podsumował wyniki badań: „Wpływ codziennego stosowania znanego środka antykoncepcyjnego pochodzenia zwierzęcego na miliony Amerykanów, zwłaszcza dzieci i młodych dorosłych, jest niepokojący. W obliczu narastających problemów z niepłodnością, zdrowie reprodukcyjne tego pokolenia jest dla nas priorytetem”.
MAA twierdzi, że miliony obywateli USA spożywają fast foody na śniadanie, obiad lub kolację. Nierzadko ten rodzaj jedzenia wchodzi w skład wszystkich dziennych posiłków. Obiady szkolne są często dostarczane przez dostawców fast foodów i, jak już wspomniano, zazwyczaj stanowią jedyne posiłki dla dzieci z ubogich rodzin oraz główny składnik pożywienia zjadanego przez większość dzieci. Narażenie na hormony pochodzące ze zwierząt gospodarskich z ferm CAFO (skoncentrowanych ferm chowu zwierząt) może być powiązane z przedwczesnym dojrzewaniem, poronieniami, zwiększoną częstością ciąż bliźniaczych i problemami z rozrodem. Badania wykazują, że hormony te mogą być przyczyną nowotworów, takich jak nowotwory piersi i macicy. Jak też stanowić czynnik powodujący bezpłodność oraz problemy rozwojowe u dzieci.
„Ale to wszystko służy zyskowi. McDonakfs, Starbucks, Chick–fil-A, TacoBell, Wendy’s, Dunkiń Donuts, Burger King, Subway, Do–mino’s i Chipotle łącznie osiągają roczne obroty brutto przekraczające 134 308 000 000 dolarów”.
Analiza ogromnej bazy danych • najlepiej sprzedających się w 2018 r. „środków ochrony upraw” wykazała, że wiodące na świecie firmy agrochemiczne odpowiadały za ponad 35 proc, swojej sprzedaży pestycydów sklasyfikowanych jako wysoce niebezpieczne dla ludzi, zwierząt lub ekosystemów. Śledztwo wykazało miliardy dolarów dochodu dla gigantów agrochemicznych BASF, Bayer (firma przejęła w 2016 r. Monsanto), Corteva, FMC i Syngenta ze sprzedaży substancji chemicznych, które mogą stwarzać zagrożenia dla zdrowia.
Groźny mit
Szacuje się, że populacja świata wzrośnie z obecnych 7 miliardów do 9 miliardów w 2050 roku. Przedstawiciele przemysłu pestycydów twierdzą, że ich produkty – których wartość rynkowa wynosi około 50 miliardów dolarów rocznie i stale rośnie – są niezbędne do ochrony upraw i zapewnienia wystarczających dostaw żywności.
„To mit” – powiedziała Hilal Elver, specjalna sprawozdawczym ONZ ds. prawa do żywności. „Stosowanie większej ilości pestycydów nie ma nic wspólnego z eliminacją głodu. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) jesteśmy dziś w stanie wyżywić 9 miliardów ludzi. Produkcja zdecydowanie rośnie, ale problemem jest ubóstwo, nierówności i dystrybucja”.
Nie ma globalnego niedoboru żywności. Nawet w każdym prawdopodobnym scenariuszu dotyczącym liczby przyszłej populacji, nie będzie niedoborów
dowodzi dr Jonathan Latham w swoim artykule „Mit kryzysu żywnościowego” (2020), w którym obnaża też błędy w globalnych modelach i prognozach żywnościowych. Co więcej, istnieją sprawdzone i przetestowane metody radzenia sobie z wyzwaniami, przed którymi stoi ludzkość, w tym agroekologia.
Dr Jonathan Latham konkluduje swój artykuł uwagą, która nie spodoba się „żywicielom świata”. Jedna grupa interesu w szczególności korzysta z założeń modeli takich jak GAPS wkwestii produktywności. „Wyżywienie świata” to główny gambit public relations międzynarodowego agrobiznesu, mówiącego że tylko on jest w stanie zapewnić plony pozwalające uratować biednych i głodujących. Tak twierdzą instytucje typu Fundacja Billa i Melindy Gatesów. W tych słowach
pobrzmiewa chęć przejęcia władzy nad żywnością świata. „Niezależnie od tego, czy chodzi o kontrolę danych (jakość gleby, preferencje konsumentów, pogodę itp.), monopole w handlu elektronicznym, korporacyjną własność ziemi, biopiractwo nasion i patentowanie, syntetyczną żywność produkowaną w laboratoriach, czy też eliminację roli sektora publicznego w zapewnianiu bezpieczeństwa żywnościowego i suwerenności żywnościowej kraju, celem jest, aby stosunkowo niewielka liczba korporacji uzyskała pełną kontrolę nad całym globalnym systemem żywnościowym”, czytamy w CounterPunch.
Dr Latham pisze też, że narracja o groźbie niedoboru żywności i wody rozpowszechniana przez agrobiznes to potężne twierdzenie. Przekształca rolnictwo w kwestię moralną. Pestycydy, organizmy genetycznie modyfikowane (GMO) i monokultury mogą mieć negatywne konsekwencje, głosi narracja, ale są konieczną alternatywą dla głodu. Ale, jeśli niedobór jest mitem, to wszystkie pestycydy są rozpylane, a wszystkie GMO istnieją wyłącznie dla zysku. Niszczenie ekosfery, w dużej mierze na potrzeby rolnictwa, jest w rzeczywistości marnotrawstwem. Stawka jest wysoka. Stąd narracja koncernów musi usunąć w cięć inne opinie, jako „nienaukowe”, „paranoiczne”, „spiskowe”, w najlepszym razie – „populistyczne”.
publikuje: Aron Kohn Izrael Hajfa
