MIĘDZY CAREM A MARSZAŁKIEM

Tekst Tomasz Targański, Newsweek, nr 2/2018 , 2-7.01.2018 r.

Po zamachu majowym – w drodze do przejęcia pełni władzy w II RP – sanacja zaczęła od podporządkowania sobie sądów. A potem przyszedł czas na zduszenie opozycji i zmianę konstytucji.

To nie jest tak, że po zamachu majowym 1926 roku Polska z dnia na dzień stała się krajem rządzonym przez dyktaturę. Niemniej zainstalowanie na stanowisku prezydenta (po ustąpieniu Stanisława Wojciechowskiego) Ignacego Mościckiego plus tzw. nowela sierpniowa, czyli zmiany w konstytucji, które dawały prezydentowi prawo wydawania dekretów, sprawiły, że w ciągu kilku miesięcy faktycznie zmienił się ustrój państwa. Władza wykonawcza przeszła w ręce Józefa Piłsudskiego. W parlamencie sanacja musiała poszukiwać większości, ale dzięki wprowadzeniu możliwości rozwiązania obu izb decyzją prezydenta władze zyskały skuteczne narzędzie dyscyplinujące.

KRUCZKI I PRECEDENSY

Konstytucja wiązała piłsudczykom ręce w wielu sprawach, ale na to, by ją zmienić, nie mieli dość głosów w parlamencie. Rozwiązaniem okazały się działania formalnie zgodne z literą ustawy zasadniczej, choć sprzeczne z jej duchem. Pomysłodawcą tzw. precedensów konstytucyjnych był Stanisław Car.

Ów adwokat z impetem wkroczył do świata polityki po zamachu majowym. Profesor Andrzej Garlicki w biografii marszałka przedstawił Cara jako osobę, która szybko znalazła się w kręgu najbliższych doradców Piłsudskiego i miała za zadanie „zapewnić bezpośrednią łączność między Belwederem i Zamkiem” (czyli siedzibami marszałka Piłsudskiego i prezydenta Mościckiego) oraz „sprawować dyskretną opiekę polityczną nad prezydentem”.

Pierwszy ze wspomnianych precedensów konstytucyjnych wydarzył się we wrześniu 1926 roku, kiedy do dymisji podał się cały rząd Kazimierza Bartla (Piłsudski był w nim ministrem spraw wojskowych). Prezydent dymisję przyjął, ale trzy dni później mianował „nowy” rząd w niezmienionym składzie. W materii interpretowania konstytucji na swoją korzyść Car osiągnął prawdziwe mistrzostwo. Za tę działalność przylgnął do niego niepochlebny przydomek Jewo Interpretarskoje Wieliczestwo. W 1928 roku Car objął stanowisko ministra sprawiedliwości – w rządzie już Piłsudskiego.

Jeśli któryś z organów państwa w 20-leciu międzywojennym miał znakomitą reputację i cieszył się zaufaniem społeczeństwa, to było nim sądownictwo – z sędziami sanacja musiała się liczyć. Czas na generalną z nimi rozprawę przyszedł przed wyborami parlamentarnymi rozpisanymi na marzec 1928 roku, gdy doszło do konfliktu wokół kwestii powołania głównego komisarza wyborczego. Zgodnie z ustawą powoływany był on przez prezydenta spośród trzech kandydatów wskazanych przez zebranie prezesów Sądu Najwyższego.

Zgromadzeniu prezesów przewodniczył wówczas Władysław Seyda – jeden z głównych twórców konstytucji marcowej. Seyda był bezpartyjny, choć nigdy nie ukrywał, że sprzyja prawicy i ruchowi narodowemu. Jednak Józef Piłsudski za wszelką cenę chciał mieć na stanowisku komisarza swojego człowieka. Postanowił, że będzie nim… Stanisław Car. Od początku zanosiło się więc na ciężką batalię.

Drugi obok Seydy wybitny przedstawiciel Sądu Najwyższego – Aleksander Mogilnicki – rozmawiał na ten temat z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Aleksandrem Meysztowiczem. Minister został poinformowany, że Sąd Najwyższy stoi na stanowisku sędziowskiej niezawisłości i odrzuca wszelkie próby ingerowania w swoje orzecznictwo. Po kilku dniach jednomyślnie uznano „kandydaturę pana Cara za niemożliwą”, ponieważ mianowanie członka rządu osobą odpowiedzialną za przeprowadzenie wyborów byłoby sprzeczne z duchem prawa.

Niestety, wola Piłsudskiego była już wtedy prawem najwyższym i by jej zadośćuczynić, prezydent Ignacy Mościcki – łamiąc konstytucję – mianował Cara komisarzem wyborczym.

Z punktu widzenia obozu rządowego było to cenne zwycięstwo. Stanisław Car robił, co mógł, by unieważnić listy wyborcze opozycji.

Wykorzystywał po temu każdą przewidzianą w regulaminie okazję – na przykład nieczytelność podpisów. Wydał również zarządzenie, na mocy którego komisje obwodowe przekazywały akta do komisji okręgowych za pośrednictwem policji i starostów. To z kolei umożliwiło „cuda nad urną”. Mimo to stworzony przez Piłsudskiego Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (BBWR) zdobył jedynie 21 procent głosów.

Nie zdołał zapewnić sobie większości w parlamencie. Opozycja złożyła zaś aż 183 protesty wyborcze.

KIJ I MARCHEWKA

Do ataku na sąd najwyższy sprowokowała zwolenników Piłsudskiego także sprawa ministra skarbu Gabriela Czechowicza. Po tym, jak Najwyższa Izba Kontroli Państwa ujawniła, że w roku budżetowym 1927/1928 wydał 562 miliony złotych poza planem (z czego 8 min stanowił tzw. fundusz dyspozycyjny premiera wykorzystany głównie na finansowanie kampanii), opozycja przegłosowała postawienie go przed Trybunałem Stanu. Choć Trybunał – któremu przewodniczył pierwszy prezes Sądu Najwyższego – nie rozstrzygnął o winie Czechowicza i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sejm, to przedstawiciele rządu nie chcieli ryzykować, że w przyszłości będą mogli zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

Do rozprawy z sądami przystąpiono metodycznie. Na mocy dekretu, który wszedł w życie 1 stycznia 1929 r., prezydent uzyskał prawo, by przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku – także bez ich zgody – sędziów Sądu Najwyższego, sędziów apelacyjnych, sędziów okręgowych oraz grodzkich. Groźba przenosin stanowiła skuteczne narzędzie nacisku. Jak pisał prof. Garlicki: „Rząd mógł, ale nie musiał, zapewnić odchodzącym sędziom więcej niż godziwe warunki, oferując im stanowiska notariuszy lub pisarzy hipotecznych. To były bardzo duże pieniądze”.

Decyzja prezydenta była jawnym pogwałceniem konstytucji, która gwarantowała sędziom nieusuwalność oraz immunitet.

Wcielając w życie dekret prezydenta, w stan spoczynku niezwłocznie przeniesiono prezesa Seydę (zastąpił go Leon Su- piński), a kilka miesięcy później drugiego prezesa, Aleksandra Mogilnickiego. Z trzecim prezesem – Aleksandrem Dworskim – poszło już łatwiej: jako że ukończył 70 lat, przeniesiono go w stan spoczynku w kwietniu 1929 roku. Prezes Mogilnicki zaskarżył wspomnianą decyzję do Naczelnego Trybunału Administracyjnego, gdzie nie doczekała się jednak rozstrzygnięcia, ponieważ sędziowie bali się wydać wyrok w tak delikatnej sprawie.

Po Sądzie Najwyższym przyszedł czas na sądy niższej instancji: niepokornych prezesów przenoszono w stan spoczynku, a na ich miejsce minister sprawiedliwości powoływał sędziów dyspozycyjnych.

Zapewniwszy sobie „kij” na sądy, rząd wykorzystał je rychło jako narzędzie w walce z przeciwnikami politycznymi. We wrześniu 1930 roku aresztowano kilkudziesięciu byłych posłów – przywódców zjednoczonej opozycji, tak zwanego Centrolewu. Byli to m.in. Herman Lieberman, Władysław Kiernik, Norbert Barlicki, Adam Pragier, Wincenty Witos. W obronie Kiernika i Liebermana, którzy byli prawnikami, wystąpiła Naczelna Rada Adwokacka (NRA), zwracając uwagę na brak sądowego nakazu – zgłosiła też zastrzeżenia wobec osadzenia – bez sądu – aresztowanych w twierdzy wojskowej w Brześciu.

Nie oglądając się na protesty, rząd rozpisał na listopad 1930 roku kolejne wybory parlamentarne. Sanacyjny BBWR odniósł w nich zdecydowane zwycięstwo, a opozycja została zmarginalizowana. Tym samym skutecznie rozmontowano wszystkie bezpieczniki ograniczające władzę Piłsudskiego. Ostatnim etapem wojny z władzą sądowniczą był dekret prezydenta Mościckiego z sierpnia 1932 roku, zawieszający na dwa miesiące niezależność sędziów, co umożliwiło ministrowi sprawiedliwości usunięcie ze stanowisk niewygodnych dla sanacji prezesów sądów. Kilka miesięcy później Mościcki podpisał dekret o ustroju adwokatury, który umożliwiał rozwiązywania rad adwokackich.

Rola Stanisława Cara jako „reformatora” polskiego systemu prawnego zakończyła się wraz z uchwaleniem konstytucji kwietniowej w 1935 roku, ostatecznie legalizującej autorytarny ustrój państwa. To z jego inicjatywy ówczesny marszałek Sejmu pod nieobecność posłów opozycji zdecydował przegłosować projekt konstytucji w trybie nagłym – tak jak zwykłą ustawę.

Tomasz Targoński

Opracowanie: Janusz Baranowski – Tatar Polski, twórca Solidarności, potomek Powstańców Styczniowych, Legionistów, Generałów, Harcerzy, Szarych Szeregów, Żołnierzy Wyklętych