Wielcy Polacy, Rycerze i Wojownicy z panteonu Jarosława Praclewskiego, cz. 2

Zawisza Czarny z Garbowa (zm. w 1428 r.)

Wśród świetnego pocztu rycerzy polskich XV wieku nie było mu równego. Czyny jego i życie owiane zostały legendą. Trudno dziś powiedzieć, ile w niej prawdy, a ile romantycznej baśni, tak nieodłącznie związanej ze średniowiecznym eposem. Ale nawet naukowo sprawdzone fakty, przekazane nam przez: kroniki, świadczą, że bogate, pełne walki i triumfów, było jego życie.

Zawisza wywodził się z Garbowa w Ziemi Sandomierskiej. Za młodu pociągnął w świat, szukając przygód i sławy. Zatrzymał się na dworze Zygmunta Luksemburczyka, cesarza niemieckiego i króla Węgier, jednego z najpotężniejszych władców ówczesnej Europy. Tam odbył swą szkołę rycerską, tam zaszczepione mu zostało poczucie dumy i honoru średniowiecznego rycerza.

Zawisza nie zapomniał nigdy o swej ojczyźnie. Gdy w roku 1410 znalazła się ona w niebezpieczeństwie, podążył do kraju. W bitwie pod Grunwaldem walczył na jednym z najzaszczytniejszych stanowisk na linii bojowej Polaków. Był bowiem pod chorągwią Ziemi Krakowskiej. Zawisza z pierwszeństwa i zasług kroczył w czołowym szyku chorągwi. Znajdował się tam, gdzie rozstrzygnęła się walka, gdzie impet szarż krzyżackich rozbił się o żelazny mur piersi polskich żołnierzy. Odtąd imię jego staje się coraz głośniejsze.

Zawisza Czarny — zwany tak, jak podają jedne źródła od czarnej zbroi, w której zwykł walczyć, a inne — od smagłego koloru twarzy i ciemnych włosów — zabłysnął w szeregu wielkich turniejów będących areną popisu odwagi i sprawności najdzielniejszych rycerzy. W roku 1412 gościł król Jagiełło u Zygmunta Luksemburczyka w Budzie. Z tej okazji wydał król węgierski wielkie igrzyska dworskie, na których byli obecni trzej monarchowie, trzynastu książąt 1500 rycerstwa z siedemnastu krajów. W turniej u odznaczył się Zawisza Czarny. Jako jeden z pierwszych wstępował w szranki, schodził jako jeden z ostatnich, niezmordowanie stając do nowych wciąż walk. Nagrodą dlań stał się koń ze złotymi podkowami. Zabłysnął również Zawisza na innym wielkim turnieju, w Perpignano w Aragonii. Jak podaje Długosz, najsławniejszym podówczas rycerzem Europy był Jan z Aragonii. Sława jego brzmiała po wszech krajach. Nie było rycerza, który by mu sprostał w szrankach. Z tym przesławnym kawalerem rozpoczął harce rycerskie Zawisza Czarny i pokonał go w obecności króla Zygmunta i papieża Benedykta XIII oraz wielu prałatów, doktorów i rycerzy. Nic więc dziwnego, iż o zręczności Zawiszy krążyć zaczęły opowieści, jakoby mógł on w zbroi przeskoczyć przez konia; o sile zaś jego mówiono, że chwyciwszy oburącz za konar dębu unosił się do góry, trzymając nogami wierzchowca. Ciekawą charakterystykę Zawiszy podaje Stanisław Orzechowski: hoży w postaci, okazały w rynsztunkach wojennych, zbroi i koniach, grzeczny, zalotny z płcią piękną, hojny w darach, w ucztach wspaniały, do zuchwałości śmiały, kraj swój kochający nad wszystko.

Sławny rycerz był jednocześnie wytrawnym dyplomatą. Był mediatorem w licznych sporach między królem Jagiełłą a Zygmuntem Luksemburczykiem, w roku 1415 uczestniczył wraz z Mikołajem Trąbą i innymi wysłannikami króla polskiego w obradach soboru w Konstancji. Dzielnie bronił tam interesów Polski w sporze z Krzyżakami. Bardzo ciekawa jest również jego postawa podczas omawiania na soborze sprawy Husa. Zawisza bowiem był jednym z nielicznych, którzy trzykrotnie złożyli swe podpisy żądając dla wielkiego Czecha- prawa wolnej i publicznej obrony. Zawisza zrobił wszystko, co mógł, by ocalić Husa od straszliwego losu, który zgotowano mu skazując go na spalenie na stosie.

Osobną stronicę w życiu Zawiszy stanowił udział w walkach ze wzrastającą potęgą turecką, która podbiwszy prawie cały Półwysep Bałkański sięgała zbrojną ręką. po Węgry. W roku 1428 widzimy go w wyprawie króla Zygmunta, mającej na celu zdobycie zamku Golubec na prawym brzegu Dunaju. Wojska węgierskie rozpoczęły oblężenie, jednak niespodziewanie nadeszła wieść, iż nadciąga sułtan Murad II z całą potęgą turecką. Król Zygmunt tak szybko zwinął oblężenie i uciekł za rzekę, iż nie miał nawet czasu zawiadomić o tym części swego wojska, która została na południowym brzegu Dunaju. Wnet jednak przypomniał sobie Zygmunt, że w liczbie pozostałych jest także Zawisza Czarny. Chcąc ratować tak znakomitego rycerza wysłał po niego łódź. Ale Zawisza — podaje kronika — jako mąż przestrzegający gorliwie swej chwały, uważał za rzecz niegodną, aby miał odstępować swoich towarzyszy w tak groźnej chwili. Dwoma tylko otoczony pachołkami rzucił się z podniesioną kopią przeciw Turkom — i zginął.

Odtąd poszło przysłowie, które wśród potomnych rozsławiło jego imię jako symbol zaufania i wierności — „polegaj jako na Zawiszy”.

Opracowanie: Jarosław Praclewski